Urzadzenia biurowe
maly.pozycjoner | wrzesień 12, 2008
W firmie, w której pracuję, uważa się, że jak kopiarki albo urządzenia wielofunkcyjne, to tylko firmy Minolta. Od lat nie widziałem u nas w biurze sprzętu innej firmy, chyba odkąd zepsuła się jakaś zupełnie nowa kopiarka Kodaka, na którą szef dał się skusić z powodu promocyjnej ceny. Później sam jednak zdecydował, że co Minolta, to Minolta i nigdy więcej już nie popełnił podobnego błędu. Trochę nam to zawyża koszty zakupu, za to koszty serwisu są dzięki temu minimalne i prawie nigdy nie ma poważniejszych awarii i napraw.
Kopiarki to zresztą w taki biurze niezwykle ważne urządzenia - zawsze muszą być czynne co najmniej dwie, żeby nie robiły się za duże kolejki skoro u nas zawsze ktoś ma coś do skopiowania. Trzecia najczęściej pełni funkcję kopiarki awaryjnej - fajnie, że działa, ale jakby przestała, to przynajmniej zostaną dwie sprawne. Jak działają wszystkie trzy, nie robią się żadne kolejki do skopiowania, ale kiedy czynne są tylko dwie, co się zbyt często nie zdarza, wszyscy rzucają się na ksero, co by postać sobie w kolejce i poplotkować. Życie towarzyskie w pracy wtedy kwitnie.
Co innego urządzenia wielofunkcyjne. Tych musi być niewiele mniej niż pracowników, firma bowiem bazuje na kontraktach przesyłanych faksem, w związku z czym każdy, kto pracuje jako agent, musi mieć przy sobie sprawny faks. Kiedyś były dwa urządzenia wielofunkcyjne na pokój, odkąd jednak mieliśmy remont i powiększono pomieszczenia, prawie każdy ma swoje własne przy swoim stanowisku pracy. Muszę powiedzieć, że zdaje to egzamin - nawet jeśli komuś się sprzęt niespodziewanie popsuje, zawsze może skorzystać z awaryjnego urządzenia w recepcji, dzięki czemu nie robią się żadne przestoje.
Oprócz faksu oczywiście kluczowe jest drukowanie kontraktów i innych dokumentów. Nie wyobrażam sobie, jak miałoby to wyglądać, gdybyśmy wszyscy korzystali z jednej zbiorczej drukarki. Dobrze więc, że firma inwestuje w sprzęt do pracy - nie ma nic bardziej frustrującego niż niemożność zrealizowania zadania przez głupie problemy techniczne.





