Prawo jazdy - Poznań
Krzychu | wrzesień 22, 2008Obecnie po naszych drogach jeździ z miesiąca na miesiąc coraz więcej pojazdów, rozwija się motoryzacja, a kierowcy siedzący za kierownicą są coraz młodsi i bardziej brawurowi, być może dlatego jest tak wiele wypadków. Dziś to nie jest już większym problemem, by mieć prawo jazdy. Poznań pełen jest młodych i narwanych kierowców, którzy ulice w mieście traktują jak jeden z torów wyścigowych. Na nic zdają się apele, by zaostrzyć przepisy dotyczące zasad uprawniających do otrzymania prawo jazdy. Poznań jest także miastem, w którym działa największa liczba ośrodków szkoleniowych, które w założeniu mają przygotować przyszłego kierowcę do jazdy po naszych „pięknych” polskich drogach. Wystarcz skończyć osiemnaście lat, zapisać się na kurs, zdać egzamin (ewentualnie zdawać kilka razy, nie każdy ma szczęście zdać za pierwszym razem) i można ruszyć na podbój polskich dróg. Ale żeby być dobrym kierowcą nie wystarczy mieć w swoim portfelu dokument poświadczający zdany egzamin na prawo jazdy. Poznań pełen jest kierowców, którzy są nimi tak naprawdę wyłącznie z nazwy. Ale co zrobić, skoro nie jest ich wstanie wyszkolić żadna szkoła jazdy. Poznań, jako miasto o największej licznie takich ośrodków nie należy jednak do miast, w których jeździ się najbezpieczniej. Wszechstronne kursy, które przygotują każdego ochotnika na świetnego kierowcę to typowe slogany, którymi posługuje się każda szkoła jazdy. Poznań idealnie jednak pokazuje swymi kierowcami, że ośrodki szkolenia rzeczywiście szkolą, ale do jazdy podczas egzaminu i na polu manewrowym. Ale gdy taki młody adept kierownicy wyrusza już po egzaminie na podbój miasta, a nie daj Boże do większego marketu, gdzie trzeba zaparkować na wąskich miejscach parkingowych, to szybko okazuje się, zwłaszcza dla osób obserwujących takiego młodego kierowcę z boku, że na nic wielkiego zdała się kolejna szkoła jazdy. Poznań to miasto, które na tramwajach wykupiło nawet miejsca reklamowe, że „jesteśmy miastem rozważnych kierowców” tylko że moja skromna takich nie spotkała jak do tej pory. A najgorzej jest w weekend, gdy do naszego „bezpiecznego miasta” przyjeżdżają „bezpieczni” kierowcy z okolicznych miejscowości, którzy czują, że każdy skrawek ulicy należy tylko do nich, którzy zachowują się na drogach według zasad, które dyktuje tylko im znane prawo jazdy. Poznań może i mógłby być miastem bezpiecznych i rozważnych kierowców, gdyby zmienione w końcu zasady przyznawania takiego prawa, bo przecież każde prawo zobowiązuje do rozsądku, który większość kierowców niestety zostawia w domu i nie zabiera go z sobą w podróż. Jedzie sobie taki dziadzio, prawie nie widzi przez swoje grubaśne okulary, ale jedzie, bo przecież ma prawo jazdy. Poznań jest jego miastem rodzinnym, walczył za jego wolność, więc jak ma nie jeździć swoim autkiem? Co może mu się stać, wojnę przeżył, więc i na drodze da radę. Nie mam nic przeciwko samochodom, szkoda tylko, że mądrość ich właścicieli kończy się na papierku, który stwierdza, że mają prawo jazdy. Poznań to takie piękne, niezwykłe miasto, którego spokój wciąż zakłócany jest kolejnymi stłuczkami i kłótniami poszkodowanych. Może gdybyście tak, drodzy kierowcy, przed wyruszeniem w każdą, nawet najkrótszą podróż, oprócz niezbędnych dokumentów, zabierali także ze sobą rozsądek, nie było by stłuczek, nic nie zakłócałoby spokoju naszego miasta, które w końcu rzeczywiście mogłoby nazywać się miastem bezpiecznych i rozważnych kierowców….





