Płytki drukowane PCB
Skalpelik | sierpień 5, 2008No to wyruszamy. Właśnie dzisiaj jedziemy w odwiedziny do naszego kolegi. Wyjechał sobie na studia zagraniczne i zostawił całą naszą paczkę. Musimy go odwiedzić. Taki sobie postawiliśmy cel, no i dzisiaj wyruszamy. Będziemy jechali na stopa, bo inaczej, to zbyt dużo wyniosłoby nas ta cała podróż. W sumie, to i tak nie wiemy czy uda nam się dojechać do tej całej Holandii. No cóż. Jest piątek godzina 12:00 – wyruszamy. Ciekawi jesteśmy kiedy dotrzemy. Podzieliliśmy się na dwie grupki, tak, abyśmy mogli bez problemu podróżować. Czasem może uda nam się znaleźć transport dla całej naszej czwórki, ale jeśli nie, to chociaż dla dwójek może będzie łatwiej. Zaczęliśmy iść w stronę Berlina. Już za miastem udało nam się złapać jednego stopa. Koleś, który pracował w jakiejś informatycznej firmie, bo na samochodzie widniał napis: „obwody drukowane, płytki drukowane, płytki PCB”. Ale było wspaniale – zabrał całą naszą czwórkę, a w dodatku podwiózł nas prawie pod samą granicę. Kiedy wysiedliśmy okazało się, że jesteśmy praktycznie tylko 500 metrów od granicy. Byliśmy na terenie firmy, w której pracował nasz pierwszy „wybawca”. Wszędzie widniały napisy takie, jak na samochodzie, którym jechaliśmy, czyli: : „obwody drukowane, płytki drukowane, płytki PCB”. Poszukaliśmy drogi w kierunku granicy i poszliśmy w tamtą stronę. Po drodze jednak zanim dotarliśmy do granicy zatrzymał się samochód, który wyruszył z tej właśnie firmy. Na tym aucie też widniał ten sam napis: : „obwody drukowane, płytki drukowane, płytki PCB”. Okazało się, że firma ta współpracuje z innymi firmami z Niemiec i akurat ten facet jechał do Niemiec. Zabraliśmy się znów całą czwórką i tak dotarliśmy do Berlina, a nawet kilkanaście kilometrów za Berlin. Zostało nam coraz mniej drogi do pokonania. Jednak ta część drogi, będzie chyba najtrudniejsza. Tak nam się tylko wydawało. Okazało się, że wujek naszego kolegi – jednego z nas – wybierał się do Francji, a akurat był w Niemczech. Kiedy zadzwonił do rodziny Krzyśka i oni powiedzieli mu, że wybraliśmy się w taką podróż. Skontaktował się z nami. Resztę drogi spędziliśmy znów razem i już na drugi dzień byliśmy na miejscu.





