Odzież i obuwie BHP
maly.pozycjoner | wrzesień 23, 2008Co roku na Sylwestra organizowaliśmy bal przebierańców. Nie było już mowy o innych imprezach. Każdy Nowy Rok chcieliśmy witać w przebraniach i strojach gwiazd, policjantów, mafiosów czy znanych aktorów. Jeszcze w listopadzie planowaliśmy kto za kogo się przebierze.
Tego roku postawiliśmy na klasę robotniczą. Motywem przewodnim miał być PRL. Chyba łatwo znaleźć w szafach naszych rodziców nieużywane od dwudziestu lat buty, sukienki czy krawaty i marynarki. Miałem zamiar wcielić się w typowego robotnika wspierającego socjalizm. Odzież robocza i obuwie ochronne, jakie znalazłem w domu w piwnicy, były już mocno zakurzone, ale woda i proszek potrafią zdziałać cuda. W końcu obuwie robocze odzyskało swoją dawną zieloną barwę. Dodatkowo miałem zamiar wykorzystać stare podarte prześcieradło do wypisania na nim czerwoną farbą komunistycznych napisów.
Ze znajomymi nie pamiętaliśmy wczesnych lat osiemdziesiątych. Wtedy przychodziliśmy na świat, ale stanie w kolejkach i kupno na kartki było dla nas czymś nieznanym. Może dlatego tego sylwestra postaraliśmy się odświeżyć historię. Niektórzy z nas prowadzili długie rozmowy z rodzicami o stanie wojennym i stylu życia na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Takie rzeczy jak odzież robocza i obuwie ochronne pamiętał niemal każdy z tamtego pokolenia. Przymus i kult pracy spowodował, że bezrobocie nie miało miejsca. Było to dla naszego pokolenia studentów co najmniej niezrozumiałe.
Obuwie robocze okazało się trochę za duże. Nie mogłem jednak zrezygnować z takiego pomysłu. Postanowiłem, że dam radę i wytrzymam całonocną balangę przy fajerwerkach. Ojciec sam tłumaczył mi do czego służyła mu ta odzież robocza i obuwie ochronne. Jemu też te obuwie robocze było za duże, ale wtedy akurat w całej fabryce nie mieli innych rozmiarów. Musiał codziennie w nich pojawiać się przy maszynach.
Impreza sylwestrowa bardzo się udała. Bawiąc się w nasze mamy i ojców witaliśmy hucznie Nowy Rok. Szkoda, że nie rozumieliśmy, że kiedyś otrzymanie w sklepie takiej ilości szampana graniczyło z cudem.





