Kraków - meble
marek.sunrise@gmail.com | sierpień 12, 2008Tego dnia przyszłaś do naszego salonu meblowego jakby prosto z plaży. Letnia czerwona sukienka odkrywała odważnie mocną opaleniznę. Interesowały Cię tylko meble „Kraków”. Wtedy nawet nie zastanawiałem się dlaczego tak, a nie inaczej. Byłaś piękna. W duchu dziękowałem Bogu, że spośród trzech sprzedawców w sklepie właśnie ja prezentowałem meble kuchenne „Kraków”. Pomyślałem wtedy, że mógłbym gotować wśród nich dla ciebie do końca swoich dni. Jeszcze nie poprosiłem cię o numer telefonu, nie spytałem nawet o imię, a już w mojej fantazji mówiłaś do mnie sakramentalne „tak” przed ołtarzem.
Gdy podeszłaś do działu „Meble biurowe – Kraków” w końcu przemogłem się. Zażartowałem, że masz idealny gust do wystroju wnętrz i tego oczekuje od każdej kandydatki na żonę. Dorzuciłem, że o to miejsce jest wiele chętnych. Zapadła grobowa cisza. Meble „Kraków” oraz koledzy za naszymi plecami umilkli również. Chyba zrobiłem się czerwony na każdym skrawku mojej skóry. Nie wiedziałem, czy powinienem cię przeprosić, czy dalej mimochodem przedstawiać zalety, jakie mają w sobie meble kuchennie „Kraków”. To ty rozwiązałaś sytuację. Zaśmiałaś się beztrosko odsłaniając mi dwa rzędy bialutkich zębów. I ta charakterystyczna minka; pomieszanie lekkiej kpiny z czymś uroczym. Powiedziałaś wtedy „Postaraj się bardziej”, a ja w tym momencie nawet wszystkie meble biurowe „Kraków” mógłbym na własnych rękach zanieść ci do domu. Kusiłaś. Zrobiłaś to bardzo sprytnie; jednocześnie wyśmiałaś mnie, i jednocześnie dałaś mi cień nadziei.
Obejrzałaś wszystkie meble „Kraków”. Zalotnie powiedziałaś, że kolejnego dnia złożysz zamówienie na meble kuchenne „Kraków” i meble biurowe „Kraków”. I wtedy powiedziałaś coś, co mnie zwaliło z nóg. Oznajmiłaś, że chętnie mnie wtedy zobaczysz i porozmawiasz ponownie. Stałem się najszczęśliwszym trzydziestolatkiem pod słońcem.
Kolejnego dnia dałaś się zaprosić na kolację. Niesamowite przeżycie – w blasku świec i przy lampce wina patrzeć na prawdziwe bóstwo.
Dzisiaj mija nasza dziesiąta rocznica ślubu. Dalej jesteś dla mnie bóstwem. I dalej koledzy z pracy są zazdrośni o taką piękną żonę.





